sobota, 3 grudnia 2011

3. Nowy początek

Od miesiąca jestem już w nowym miejscu. Po zachłyśnięciu się Brukselą przyszła monotonia i "opatrzenie się" z tymi wszystkimi miejscami wokół. Czas przecieka mi przez palce, a ja jestem gdzieś w środku wiru wydarzeń i nie mogę uwierzyć, że już za 3 tygodnie będę w domu. Ten czas zleciał mi niesamowicie szybko. Mam nadzieję, że po powrocie do Belgi będę mogła zrobić kilka zdjęć, żeby móc je opublikować. Bo jest co sfotografować. Tymczasem nie ma mnie w domu ok 12h. Teraz jak zapiszę się na kurs to zapewne w ogóle nie będzie mowy o jakimkolwiek wolnym czasie w ciągu tygodnia. Mam jednak nadzieję, że wystarczy mi czasu na czytanie książek - gdzieś w chwilach pomiędzy. Do tej pory kradłam chwilę na książki np. w pracy, kiedy mój wychowanek śpi i czekając na tramwaj oraz w trakcie drogi. Naturalnie jak mam jeszcze siłę to czytam wieczorami. Polubiłam swoje nowe życie i miejsce, w którym się znajduję.
Mam nadzieję zostać tu jak najdłużej, chociaż tęsknię za Polską i swoim otoczeniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz