Skąd mi się to wzięło?
Pamiętam, że wracałam do domu po ostatnim egzaminie na uczelni. Przede mną była już tylko obrona pracy licencjackiej, więc wrzuciłam na luz. Jakoś tak nie wiadomo dlaczego pojawiła się we mnie myśl, że jedną nogą mam już wyższe wykształcenie powinnam coś sobą reprezentować i przynajmniej zacząć czytać. Jakoś nie wyobrażałam sobie, że ktoś z takim wykształceniem nie sięga po książki. Wtedy czytałam Pachnidło i od tamtej pory liczba książek, które czytałam w ciągu roku wzrastała. Nieoczekiwanie pod koniec ubiegłego roku znalazłam informacje o akcji 52 książki, która zrewolucjonizowała moje podejście do czytania. Dzisiaj nie jestem w stanie sobie wyobrazić dnia bez książki - nawet jeżeli wracałam padnięta po 8 godz. pracy źle się czułam jak nie przeczytałam chociaż krótkiego fragmentu przed snem. Pasja do książek sprawiła, że mam większą wyobraźnie, łatwiej jest mi się wysłowić, a moja dysleksja jest na prawdę bardzo zminimalizowana. Poza tym dzięki temu poznaję niesamowitych ludzi.
Tymczasem dzisiaj, kiedy słyszę, że ktoś mi mówi, że książka ma 300 stron i jest gruba to mi się śmiać chce. Ciekawa jestem jaka jest w takim razie książka, która jest co najmniej dwa razy grubsza...no cóż. Dzisiaj w dobie telewizji i Internetu staliśmy się leniwi. A szkoda. Ja dzisiaj nie potrafię sobie wyobrazić jesiennego wieczora bez kubka kawy z mlekiem i książki w ręku. Tak po prostu...
A Wy?
Czytacie? Nie? Napiszcie dlaczego;)
Książki kochają każdego, kto je otwiera, dając mu poczucie
— Cornelia Funke
Atramentowe serce
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz